ISO / NIS2

Audyt wewnętrzny ISO 9001: jak przygotować zespół i uniknąć formalizmu

Zapytałem kiedyś zespół, co zmieniło się po ostatnim audycie wewnętrznym. Zapadła cisza, a po chwili ktoś powiedział: „no, raport poszedł do szefa”. To zdanie zapadło mi w pamięć, bo idealnie pokazuje, jak audyt wewnętrzny ISO 9001 zamienia się w teatr dokumentów – sztukę dla samego aktu, nie dla treści. Tymczasem dobrze przeprowadzony audyt wewnętrzny to nie obowiązek, ale najtańsze narzędzie doskonalenia, jakie ma organizacja.

Audytor musi wiedzieć, czego szuka – nie tylko co wypełnić

Zgodnie z tym, co podkreśla Synergia Group, audytor wewnętrzny ISO 9001 powinien znać zasady i metody audytowania, aby zapewnić przeprowadzenie audytu w sposób spójny. To brzmi oczywisto, ale w praktyce spójność sypie się już na etapie planu. Kiedy audytor nie rozumie, po co pyta o dany dowód, zamienia rozmowę w odpytywanie, a audytowany – w świadka. Wtedy nawet najlepszy zespół przechodzi w tryb obronny i zaczyna odpowiadać tak, żeby „zaliczyć”. Spójność nie polega na tym, że wszyscy dostają ten sam formularz, tylko na tym, że wszyscy rozumieją logikę pytań.

Drugi problem to rozdzielenie kompetencji od samej checklisty. Kursy takie jak ten opisany przez Foodfakty prowadzą uczestnika przez każdy etap planowania, przygotowania, przeprowadzenia i raportowania audytu, z naciskiem na formułowanie ustaleń i wykorzystanie audytu do doskonalenia. To jest właśnie ten brakujący element: audytor, który nie umie nazwać niezgodności, zwykle kończy na ogólnikach w stylu „dokumentacja wymaga aktualizacji”. Zespół czyta taki wpis i nie wie, co ma z nim zrobić. Konkretna niezgodność to taka, którą da się przetłumaczyć na jedno działanie i jeden termin.

Formalizm rodzi się z lęku, nie z braku procedur

Najczęstszym powodem, dla którego audyt wewnętrzny zamienia się w formalizm, nie jest nadmiar procedur, tylko strach przed konsekwencjami. Jeśli zespół wie, że każde ustalenie zostanie potraktowane jako zarzut personalny, zacznie ukrywać problemy i przygotowywać dokumenty „na audyt”, a nie do pracy. Wtedy audyt przestaje pokazywać rzeczywistość, a zaczyna pokazywać wersję rzeczywistości wyreżyserowaną na tę okazję. W wywiadzie o audycie wewnętrznym, który prowadzi Joanna Oracz, wyraźnie wybrzmiewa, że chodzi o to, jak robić to dobrze – a nie jak wypełnić kolejny arkusz. Dobrze znaczy: zespół rozumie cel i wie, że audyt jest po to, żeby coś poprawić, a nie żeby kogoś wskazać palcem.

Drugi mechanizm to traktowanie audytu jako jednorazowego wydarzenia w kalendarzu. Poradnik PM Group przypomina, że norma ISO 9001 nakłada obowiązek okresowego badania satysfakcji klienta, a audyt wewnętrzny jest narzędziem obligatoryjnym, które daje obraz funkcjonowania systemu i służy doskonaleniu. Widać tu wyraźnie, że audyt nie jest celem samym w sobie – jest jednym z kilku źródeł danych, obok pomiarów i analiz. Jeśli zespół widzi, że wnioski z audytu faktycznie trafiają do przeglądu zarządzania i przekładają się na decyzje, przestaje traktować go jako przykry obowiązek. Jeśli nie widzi – każdy kolejny audyt będzie tylko formalnością.

Przykład z praktyki

Pracowałem kiedyś z zespołem jakości u dostawcy komponentów dla motoryzacji, który przygotowywał się do audytu wewnętrznego ISO 9001 po raz pierwszy od dłuższego czasu. Kierownik jakości poprosił mnie o pomoc w przygotowaniu ludzi, bo poprzednie audyty skończyły się stosem niezgodności, które nikt nie chciał omawiać. Zaczęliśmy od jednej zmiany: zamiast rozdawać listę pytań, zrobiliśmy warsztat, na którym każdy dział opowiedział, gdzie w swojej codziennej pracy napotyka problem, którego procedura nie rozwiązuje. Okazało się, że najwięcej tarcia jest w obiegu reklamacji – dokumenty krążyły między działami, ale nikt nie wiedział, kto zatwierdza wyjątki.

Podczas samego audytu audytorzy nie pytali „czy macie procedurę”, tylko „pokażcie mi ostatnią reklamację i opowiedzcie, co się z nią stało”. Zespół był przygotowany nie dlatego, że wykuli dokumenty, ale dlatego, że wcześniej sam nazwał swoje problemy. Ustalenia z audytu były konkretne: brak jednoznacznego właściciela zatwierdzania wyjątków w procesie reklamacyjnym. To jedno zdanie trafiło do przeglądu zarządzania i zostało zamknięte w ramach jednej zmiany proceduralnej. Nie było to spektakularne, ale zespół po raz pierwszy zobaczył, że audyt coś zmienił.

Co z tego wynika

Przygotowanie zespołu do audytu wewnętrznego ISO 9001 nie polega na wykuciu dokumentów, tylko na zbudowaniu zaufania, że audyt jest po to, żeby coś poprawić. Zanim zaplanujesz kolejny audyt, sprawdź, czy Twój zespół umie jednym zdaniem powiedzieć, co zmieniło się po poprzednim – jeśli nie, problem nie leży w procedurach, tylko w tym, jak o audycie rozmawiacie. Warto zacząć od warsztatu, na którym ludzie sami nazwą swoje problemy, a nie od kolejnej checklisty do wypełnienia.

Wróć do dziennika

Ta strona zapisuje lokalnie tylko wybór języka. Żadnych cookies śledzących ani reklamowych. Polityka prywatności.